Piszemy o praca, oszustwo oraz owoc i telefon
Dodano: 2011-07-23 17:53:30
To jedna z głośniejszych ostatnio historii oszukanych pracowników, którzy przyjechali na hiszpańskie zbiory owoców. Polacy jechali do Moguer w prowincji Huelva. Przed wyjazdem podpisali kontrakt z polskim pośrednikiem, zapłacili też zaliczki.
Autokarami wyruszyli na zbiory truskawek do oddalonej o ok 4 tys. km Andaluzji. Po 50 godzinach podróży, gdy dotarli na miejsce, okazało się, że żadna praca na nich nie czeka, a kontrakty są jednym wielkim oszustwem. Powiadomili tutejszą policję. Zmęczeni podróżą, bez pieniędzy dostali od lokalnych władz tymczasowe zakwaterowanie w obiekcie sportowym, gdzie mogli się umyć i odpocząć. Władze lokalne skontaktowały się z Ambasadą Polską w Madrycie. Jak donosi "El Mundo" był problem z opłaceniem kosztów dojazdu 90 Polaków do Madrytu. Ostatecznie za paliwo zapłaciły władze Moguer. Na drugi dzień oszukani Polacy zostali przewiezieni do ambasady polskiej, skąd wysłano ich do kraju.
Na portalach internetowych można znaleźć wiele wpisów osób, które zostały oszukane i chcą ostrzec innych. Piszą tam też szukający pracy, chcący sprawdzić wiarygodność pośrednika. Powstają nawet fora poświęcone wyłącznie tematowi pośredników-oszustów. Wymiana informacji na takich forach (umieszczane są tam nazwy firm, telefony, nazwiska) pozwala ostrzec niedoszłe ofiary przed nieuczciwymi pośrednikami.
Jedna z Polek, która przyjechała do Hiszpanii przez długi czas musiała płacić rodakowi-pośrednikowi za załatwienia różnych ważnych dokumentów, bez których rzekomo nie mogła podjąć pracy. Na przykład oszust zażądał 250 euro za wyrobienie numeru identyfikacyjnego NIE. W rzeczywistości wyrobienie takiego dokumentu kosztuje nie więcej jak 10 euro. Dopiero, gdy kobieta zaczęła uczyć się języka i mogła sama porozumieć się po hiszpańsku, zorientowała się, że padła ofiarą naciągacza.
Na forach pojawiają się ostrzeżenia przed pośrednikiem działającym na terenie Hiszpanii w okolicach Malagi oferującym pracę na budowach i w rolnictwie. Oferty umieszcza w polskich mediach. Nic nie wzbudza podejrzenia, aż do momentu, gdy dzwoni do zainteresowanych twierdząc, że znalazł dla nich okazyjnie mieszkanie i pilnie trzeba zapłacić czynsz. Pieniądze każe przesłać na Western Union, bo najszybciej. "Ofiara" leci do Malagi, a tam na nią nikt nie czeka, telefon pośrednika milczy. Oszust zmienia numer telefonu i zarzuca sieci na kolejne osoby.
Jeden z oszukanych pisze: "Właśnie miałem telefon od tego pana, zaczął mówić że wpadły jakieś władze z UE i zamknęły wszystkie firmy w okolicy i że na jakieś 2 tygodnie jest wstrzymane wszystko, powiedział by przełożyć bilet i że jak tylko firma znów będzie działać to od razu będzie się kontaktował (...)co za wredny oszust. Ciekawi mnie jeszcze do ilu osób się odezwał i powiedział, że mu firmę zamknęli bo w Niemczech zakażone warzywka są. Masakra z tym gościem.. Szkoda mi tylko biletu".
To był artykuł o:
Mamy nadzieję, że okazał się przydatny!
Dodane przez: Monia
nie, nie godzę się!
Dodane przez: Karakan
Ja myślę, że warto zmienić redaktora głównego, bo te komentarze są zbyteczne i nic nie wprowadzają do treści.
Dodane przez: Anonimowy
dobrze, że nie boicie się mówić o oszustwo, naga prawda nas wyzwoli!
Dodane przez: Kacper
Bardzo przydatny artykuł, mówiący prawcę o praca! oby więcej takich w przyszłości, żebym miał co ciekawego czytać!
Dodane przez: Jakub
ZGADZAM SIĘ W 100% a nawet w 200%